Autor Wątek: Łagów 2006 - jak bylo i co sie dzialo :)  (Przeczytany 13988 razy)

Offline wwwojtus

  • Zarejestrowani użytkownicy
  • *
  • Wiadomości: 384
    • Zobacz profil
    • http://www.deepdiversteam.prv.pl
Łagów 2006 - jak bylo i co sie dzialo :)
« dnia: 18 Lipiec 2006, 15:35:45 »
kruca bomba, napiszcie wreszcie jak bylo i co robiliscie i kto wygral i jaki byl chrzest i w ogole bo juz mnie tu skreca kapeczke ;)

juz wam temat zalozylem, wiec teraz tylko wystarczy opisac conieco :)
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez wwwojtus »
\"Uważaj o co prosisz, bo możesz to dostać\"

Offline kanguro

  • Zarejestrowani użytkownicy
  • *
  • Wiadomości: 90
    • Zobacz profil
(Bez tematu)
« Odpowiedź #1 dnia: 18 Lipiec 2006, 17:09:48 »
no u mnie bylo troche lepiej z bieganiem bo tylko 2 koleczka, u ksiedza nawet milo tylko 2 lyczki wina i lyzeczka smakowitej karmy, na czolganie tez nie narzekalem, nurkowanie bardzo mile, noszenie tego pniaka tez zle nie moge wspominac, gorzej bylo na stole, troche mnie grzalo w kroku (ciekawe dlaczego :D ) milo tez w worku swiezo posmarowany jodyną (byłem pierwszy) a malowanie trwalo i trwalo bo oczywiscie nie moglem sobie wierszyka przypomniec, i tak zaczynajac napis od szyji skonczyli na nogach. Pozdrówka
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez kanguro »
Nie puszczone bąki unoszą sie do mózgu, stąd biorą się posrane pomysły!

Offline Tomek Tatar

  • Kadra
  • *****
  • Wiadomości: 1478
    • Zobacz profil
    • http://nurkowanie.tomasz-tatar.pl/
(Bez tematu)
« Odpowiedź #2 dnia: 18 Lipiec 2006, 17:20:37 »
Widoczność miała pewien feler - między 5 a 7 metrem zawiesina prawie jak bełt na Zakrzówku, bo jakieś 1,5 m widoczności. Powyżej i poniżej całkiem nieźle.

Nad termokliną woda tak ciepła, że w suchaczu można się było ugotować.

Mamy nowy piękny czerwony ponton, na którym wszyscy chcieli pływać albo chociaż robić grupowe omówienia zajęć...

Dwa razy padało, ale w czasie obiadowej przerwy w zajęciach, żeby aby pianki nie zamokły... :D

Jednego dnia w niektórych butlach ujawniła się Buka w postaci wilgoci. Poza tym incydentem sprężarka spisywała się i jakoś wytrzymała te najcięższe 2 tygodnie w roku. Teraz liże rany. ;)

Chciałem podziękować obozowemu sprzętowcowi Maćkowi - skutecznie opanowywał nasz kursancko-instruktorski chaos i dwukrotnie uratował mnie od utonięcia zaklejając nieszczelności w moim suchaczu. Respect!

Najlepsze pozdrowienia.
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez Tomek Tatar »
Tomek Tatar

Offline piroman

  • Zarejestrowani użytkownicy
  • *
  • Wiadomości: 304
    • Zobacz profil
(Bez tematu)
« Odpowiedź #3 dnia: 18 Lipiec 2006, 18:50:04 »
No faktycznie pogoda była super, nawet podczas chrztu nie padało. Dzięki temu nikt nie śpieszył się i każdemu można było poświecić należny mu czas. A chętnych do ochrzczenia było wielu. Wszyscy przeszli pomyślnie chrzest i zostali prześwietnymi płetwonurkami :)

A co do kursu to przez dwa albo trzy dni robiliśmy po cztery nury dziennie w pozostałe dni minimum trzy, więc nie było wiele wolnego czasu ani sił na jakieś rozrywki poza kursowe. Większość czasu spędzaliśmy przy linie wykonując różne ćwiczenia typu: wynurzanie bez płetw, wydobywanie nieprzytomnego na jego kamizelce wypornościowej, lub na swojej, próba wyciągnięcia nieprzytomnego bez użycia jakiejkolwiek kamizelki (próba zakończona zadyszką :)), wynurzanie na jednym automacie, wynurzanie na jednym oddechu czyli bez automatu, było też zbieranie śmieci, zabawy z kompasem i montowanie opony z zaklejonymi maskami. Jednym słowem nie można było się nudzić :)

Z ciekawszych historii jakie mnie spotkały podczas kursu to było nurkowanie z kursantami na P3, ja nurkowałem z Tomkiem. Zadanie było proste opadamy na 30 metrów i po stoku wynurzamy się. Tomek umówił się ze mną że na dnie ja wyznaczę kierunek a on stwierdzi czy dobrze czy źle to zrobiłem no i zaczniemy się wynurzać. Po dotarciu do dna zacząłem się kręcić z kompasem żeby określić kierunek w którym mamy płynąć (jeszcze wtedy nie wiedziałem że łatwiej jest kręcić ręką a nie pływać wokół liny  :mrgreen:). Na początku Tomka miałem z mojej lewej strony ale po chwili znikną mi. Przez chwile rozglądałem się poszukując go ale ani Tomka ani jego latarki nie widziałem zobaczyłem tylko jasne światełko Kingi która mi z góry przyświecała. Powróciłem do mojego specyficznego sposobu wyznaczania kierunku, zrobiłem jeszcze ze dwa obroty wokół liny wyznaczyłem kierunek a Tomek pojawił się tak samo niespodziewanie jak znikną. Po wynurzeniu na powierzchnie powiedział mi że widząc jak się kręcę z kompasem postanowił mi nie przeszkadzać i się zakopał w mule :) Podczas tego nurkowania jak już byliśmy na około 6 metrach Tomek znalazł aparat cyfrowy, który po wysuszeniu podobno zadziałał tylko że optykę ma zabrudzoną.
Podczas wynurzania po dnie, przeprowadziłem obserwacje żyjątek. I tak na 30 metrach z dna wystawały jakieś rureczki prawdopodobnie to robale robią sobie takie domki. Na 24 metrach spotkaliśmy żywą rybę, nie wiem do końca jak się nazywa ten gatunek bo usłyszałem kilka wersji. Rośliny zaczęły się pokazywać od 11 metrów.
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez piroman »
Jasio po podpaleniu stodoły: „no tak podpalić to nie miał kto ale grzać się przyszli wszyscy” \"8)\".

Offline nataniel

  • Zarejestrowani użytkownicy
  • *
  • Wiadomości: 239
    • Zobacz profil
    • http://www.lukaszklima.com
(Bez tematu)
« Odpowiedź #4 dnia: 18 Lipiec 2006, 19:46:59 »
Nie brakło też przygód z zamarzającymi automatami. Zamarzały prawie na każdej głębokości, jednym na 40m innym na 20 gdy oddychali z jednego. A ponoć zamarzł też komus na 10m czym mocno zasakoczył naszego Sprzętowca Maćka  :)
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez nataniel »
Co komu do tego, skoro i tak mniejsza o to?
Łukasz Klima
<a class=\"postlink\" href=\"http]

Offline radeczko

  • Zarejestrowani użytkownicy
  • *
  • Wiadomości: 589
    • Zobacz profil
    • http://www.blogpodrozniczy.com
(Bez tematu)
« Odpowiedź #5 dnia: 18 Lipiec 2006, 19:52:52 »
Muszę się dołączyć do entuzjastów po obozowych. Nie da się ukryć że klimat był świetny i pierwsze prawdziwe nurkowania!
Klimatu nie było by jednak takiego gdyby nie wspaniali ludzie! Najmilej wspominam nasze śpiewanie przy ognisku, i tu uznanie dla Wojtka (gitara) i Ani (śpiew).=D>
Nigdy nie zapomne nurkowania nocnego, na który wybraliśmy się 5 osobową grupą. Zapanował totalny chaos, wszyscy mieli problemy z pływalnością (moowek nie miał :) ) i co najgorsze, z poznaniem swojego partnera! Scena jak z dobrego filmu sens.
Chrzest hardcorowy, ślady na plecach mam do dziś! Jedynie zagubione kluczyki sparaliżowały trochę nasze nocne wyprawy bo funduszów było mniej ale wszystko skończyło się  dobrze. Podobno w środę jest jakieś spotkanie w Starym Porcie?  :-k
« Ostatnia zmiana: 05 Grudzień 2006, 09:09:36 wysłana przez radeczko »
To Dive Or No To Dive
______________________________________________________________________
GlobBlog Team http://www.blogpodrozniczy.com , http://www.molski.org tel. 500 50 60 70 (proszę o nie udostępnianie mojego numeru w celach marketingowych)

Offline piroman

  • Zarejestrowani użytkownicy
  • *
  • Wiadomości: 304
    • Zobacz profil
(Bez tematu)
« Odpowiedź #6 dnia: 18 Lipiec 2006, 20:10:46 »
To zamarznięcie na 40m to nie było z winy używającego. Jarek po prostu miał jakiś pechowy automat, dzień wcześniej ten sam automat rozkręcił mu się i o mały włos nie wykonałby przez to nurkowania. A podczas nurkowania na 40m Jarek oddychał spokojnie i na pewno nie był ani trochę spanikowany. Z 40 wynurzyliśmy się powoli do 20 Jarek cały czas oddychał z bomblującego automatu i pokazywał Guniowi ile jeszcze ma powietrza w butli, sam niewiele widząc bo mu powietrze przed oczami bomblowało. Zero paniki, jak się zbliżyliśmy do 20 to nawet pokazywał Guniowi, że może wynurzyć się na jednym oddechu w razie skończenia powietrza (akurat dzień wcześniej robiliśmy takie ćwiczenie i wszystkim bez problemowo udało się). Po dotarciu do 20 metrów powyłączaliśmy latarki, Gunio próbował naprawić automat zakręcając butlę ale to nic nie pomogło. Tak się złożyło, że podczas tego nura mieliśmy ćwiczyć z Jarkiem awaryjne wynurzenia z 20 metrów na jednym automacie nawet wcześniej ustaliliśmy że będziemy oddychać z mojego automatu. I byliśmy gotowi na wykonanie tego ćwiczenia ale Gunio podał Jarkowi swój oktopus i zarządził wynurzanie bez ćwiczeń.
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez piroman »
Jasio po podpaleniu stodoły: „no tak podpalić to nie miał kto ale grzać się przyszli wszyscy” \"8)\".

Offline kanguro

  • Zarejestrowani użytkownicy
  • *
  • Wiadomości: 90
    • Zobacz profil
(Bez tematu)
« Odpowiedź #7 dnia: 18 Lipiec 2006, 20:33:26 »
Cytat: "radeczko"
Nigdy nie zapomne nurkowania nocnego, na który wybraliśmy się 5 osobową grupą. Zapanował totalny chaos, wszyscy mieli problemy z pływalnością (moowek nie miał :) ) i co najgorsze, z poznaniem swojego partnera! Scena jak z dobrego filmu sens.

Podczas tego samego nurkowania tylko troszke pozniej .. grzecznie parami na mroowkiem ... nagle jakis maly miszung i nasz instruktor zginal.  :mrgreen:

Piszcie co z tym portem bo sie zastanawiam czy przyjezdzac czy nie .. istotne to jest o tyle dla mnie ze mam 200 km do Kraka :-)
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez kanguro »
Nie puszczone bąki unoszą sie do mózgu, stąd biorą się posrane pomysły!

Offline TomekB

  • Zarejestrowani użytkownicy
  • *
  • Wiadomości: 177
    • Zobacz profil
(Bez tematu)
« Odpowiedź #8 dnia: 19 Lipiec 2006, 08:38:23 »
Widze ze dobrze sie bawiliscie :) Gratuluje stopni!! No i oczywiscie przezycia chrztu  :mrgreen:
Widzialem zdjecia i musze powiedziec ze dali Wam popalic  =D>
Szkoda ze nie wszystkim udało sie dojechac ale jak to mówią taki life :roll:
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez TomekB »
2Dive or not 2Dive?
That\'s not a question!
2Dive 4 sure!!!

Offline mroowek

  • Zarejestrowani użytkownicy
  • *
  • Wiadomości: 616
    • Zobacz profil
    • http://www.deepdiversteam.prv.pl
(Bez tematu)
« Odpowiedź #9 dnia: 20 Lipiec 2006, 03:25:07 »
Cytat: "kanguro"
radeczko napisał/a:

Nigdy nie zapomne nurkowania nocnego(...)

Podczas tego samego nurkowania tylko troszke pozniej .. grzecznie parami na mroowkiem ... nagle jakis maly miszung i nasz instruktor zginal.  

Fakt, walczylismy dzielnie :) Szkoda tylko, ze nikt nie zdecydowal sie na nocnego w drugim turnusie, kiedy widocznosc pozwalala zobaczyc cos wiecej niz tylko poswiate latarki partnera. Dzieki wszystkim za zaangazowanie i zgranie w grupie  =D>
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez mroowek »