Autor Wątek: Scuba tank valve cut  (Przeczytany 2374 razy)

Offline Cyborg

  • Zarejestrowani użytkownicy
  • *
  • Wiadomości: 318
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Stopień nurkowy: P3
(Bez tematu)
« Odpowiedź #10 dnia: 29 Czerwiec 2011, 15:49:25 »
Cytat: "panq"
Nie wiecie, gdzie można znaleźć wyniki testów partii Fabera?

Tu masz gotowy kalkulator:
http://www.frogkick.dk/tools/tankbuoy.asp
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez Cyborg »
Quo non descendam?
„Jeżeli o 10tej rano pijesz rum to nie oznacza, że jesteś alkoholikiem, tylko piratem!” (Sentencja na ścianie w jednym z pubów w Kownie)

Offline GUNIO

  • Kadra
  • *****
  • Wiadomości: 66
    • Zobacz profil
Re: Scuba tank valve cut
« Odpowiedź #11 dnia: 29 Czerwiec 2011, 17:08:05 »
Cytat: "panq"
http://www.youtube.com/watch?v=tyINNUaXa8Q

Fruwająca kompozytówka przeraża...

Dlatego nie stawiamy butli.   :niemalekko2:


Akademicka ;-) dyskusja w tym wątku na temat ciśnienia przy jakim rozrywają się butle oraz co dzieje się z różnymi butlami po urwaniu zaworu skłoniła mnie do napisania poniższego tekstu ku przestrodze i po to byście zwracali uwagę na sposób ładowania, przenoszenia, przechowywania i podawania butli pod ciśnieniem oraz byście nie ulegali złudnemu poczuciu bezpieczeństwa wiedząc że poniżej ciśnienia 670 ata nic Wam nie powinno grozić. UWAGA: Opis jest drastyczny i nie dla osób o słabych nerwach, ale to zdarzyło się naprawdę ;-(

Oczywiście słyszałem już o strzelających zaworach i rozerwanych butlach - działo się to jednak zwykle w przypadku nowych butli przy pierwszych ich ładowaniach co wskazuje na wady fabryczne lub przez nieumiejętne obchodzenie się ze sprzętem (wkręcenie zaworu z gwintem metrycznym w butlę z gwintem calowym - da się, ale wytrzymałość jest znikoma).
Widziałem też rozerwaną butle stalową i aluminiową, a także pokrzywione wskutek upadku zawory - jednak w żadnym ze znanych mi przypadków nikt nie zginął!

Ponieważ, wraz z Ulką w ostatni poniedziałek byliśmy przesłuchiwani na policji na okoliczność zeszłorocznego wypadku na Visie i mieliśmy wgląd w akta sprawy toczonej przez prokuraturę w Bydgoszczy oraz w zeznania wszystkich świadków wypadku - niejako odżyła w pamięci sprawa latającej butli. Mamy też pełniejszy obraz sytuacji ponieważ sami nie wszystko mogliśmy zauważyć będąc na miejscu.

Jak widać na podlinkowanym filmie poddane eksperymentom butle zachowują się różnie w zależności od materiału, z którego są wykonane. Uważam, że sposób uszkodzenia zaworu podczas eksperymentu (ścięcie go) w dużej mierze wypacza obraz tego co się dzieje potem - butla zarzyna wirować i zachowywać się jak puszczony balonik z którego uchodzi powietrze. W jej szyjce nadal tkwi wkręcony koniec zaworu, który skutecznie ogranicza przepływ rozprężającego się gazu dzięki czemu butla leci dość długo ze stosunkowo niewielką prędkością a nierówny przekrój złamania powoduje wirowanie. Taka sytuacja - uszkodzenie zaworu teoretycznie może się zdarzyć podczas upadku butli jednak wymaga naprawdę sporej siły ścinającej. Butla, którą widzieliśmy w akcji, a raczej której nie widzieliśmy z powodu prędkości w locie, najpierw została położona na pokładzie po czym po ok 5-10 sek. wystrzeliła - został ścięty gwint zaworu. Sam zawór wystrzelił w całości i wbił się w zwój lin kotwicznych na dziobie, a butla jak torpeda poleciała wzdłuż pokładu podcinając pierwszą osobę (otwarte złamanie jednej nogi, uszkodzenie wiązadeł kolanowych drugiej) która zrobiła pełnego fikołka, następnie uderzyła w ręce (jedna ręka złamana, urwany palec drugiej) dziewczyny montującej swój sprzęt i w zawór jej butli. Zawór tej drugiej butli został skrzywiony, lecz na szczęście nie ścięty, prawdopodobnie urwane pokrętło z niego uderzyło w głowę Ulkę powodując niewielkie rozcięcie skóry i wielkiego guza. Natomiast zmienił się kierunek lotu lecącej butli - po odbiciu od zaworu wystrzeliła w górę zabijając na miejscu dziewczynę stojącą obok Ulki, uderzając ją w głowę (rozłupana czaszka, zniekształcona twarz, mózg na zewnątrz) a następnie po odbiciu od sufitu uderzyła w głowę kolejną osobę (pęknięcie czaszki, bardzo silny krwotok zewnętrzny i wewnętrzny) i opadła na rufę łodzi. Nikt ze świadków zdarzenia nie widział lecącej butli!!! Ja sam, chociaż wszystko działo się na moich oczach usłyszałem tylko potężny huk, i zauważyłem biały obłoczek rozprężającego się gazu, który zniknął w ułamku sekundy, dwa osuwające się ciała, butlę bez zaworu która spadła na rufie, krwawiącą żonę i najpierw CISZĘ a później jęk i wołania o pomoc. Początkowo nikt nie zdawał sobie sprawy co się stało - ja sądziłem, że butla która spowodowała nieszczęście została rozerwana choć niby wiedziałem że butle rozrywają się bezodłamkowo i nie powinno być tyle uszkodzeń w promieniu kilku metrów. Ale pamiętam, że byłem zdziwiony widząc zakrwawioną ale nierozerwaną butlę bez zaworu. Jak wspomniałem nikt nie widział jak leciała butla - tor jej lotu odtwarzaliśmy jeszcze następnego dnia gdy oglądając łódź znaleźliśmy miejsce gdzie uderzyła ona w sufit. Efekt krótkiego, zaledwie kilkumetrowego lotu butli to dwie osoby z ciężkimi uszkodzeniami ciała, jedna osoba która zginęła na miejscu i druga która zmarła po kilku godzinach w szpitalu. Cały ładunek (powietrza) zawarty w butli wystarczył tylko na tak krótki lot ponieważ w jej szyjce nie było pozostałości zaworu i przez pełny przekrój wydostawał się rozprężający się gwałtownie gaz. Butla leciała raczej prosto z prędkością pocisku - jej kierunek został tylko w pewnym stopniu zmieniony przez uderzenie w zawór stojącej butli i sufit łodzi. Stojący na jej drodze ludzie nie stanowili dla niej żadnej przeszkody. Pod koniec lotu jej impet prawdopodobnie wskutek uderzenia o sufit i rozprężenia się jej zawartości musiał być już zdecydowanie mniejszy gdyż uszkodzenia głowy drugiej ofiary jej wybuchu były znacznie mniejsze niż pierwszej (może też została inaczej uderzona) i butla zaraz po tym opadła na pokład a nie poleciała za burtę.

Epilog zdarzenia nie do końca jest jeszcze znany - prokuratura chorwacka nadal prowadzi śledztwo - chorwackiemu przewodnikowi - bardzo sympatycznemu młodemu chłopakowi, właścicielowi jednej z baz na Visie, którego butla była przyczyną nieszczęścia grozi do 10 lat więzienia. Niezależnie od śledztwa prowadzonego w Chorwacji, bydgoska prokuratura prowadzi własne dochodzenie na wniosek siostry jednej z ofiar, tak, że nawet umorzenie sprawy przez Chorwatów może nie oznaczać końca sprawy. Na pewno jednak do końca życia będzie miał on świadomość, że w jakimś stopniu przyczynił się do śmierci dwóch osób i trwałych obrażeń kolejnych dwóch.

Wnioski - ja na własny użytek wyciągnąłem następujące (niektóre z poniższych faktów, np. dotyczące wyglądu zewnętrznego butli przeczytałem w aktach sprawy - sam ich nie zauważyłem w ferworze ratowania poszkodowanych i wobec późniejszego policyjnego zakazu wstępu na łódź):

1) Zwracać uwagę na stan butli - butla Chorwata (choć jak się okazało miała jeszcze ważny atest) była stara, poobijana, wielokrotnie przemalowywana, w żółtej siatce liczącej liczne uszkodzenia, widoczne były na niej ślady korozji, zewnętrzna warstwa farby była czarna!!! Mógł to być jeden z czynników, który podniósł w niej ciśnienie - nie wiem czy czekając na nas na nasłonecznionym nabrzeżu Chorwat zasłonił ją czymś od słońca? Omijajmy szerokim łukiem bazy które korzystają z takiego sprzętu, nawet jeśli są znacznie tańsze od innych.

2) Nie ładować butli powyżej ciśnienia roboczego - nie wiadomo do jakiego ciśnienia została nabita butla chorwackiego przewodnika. W planie mieliśmy jednak dwa nurkowania na wrakach z których jeden leży dość głęboko - a przewodnik miał tylko jedną butlę. Gwint zaworu jeśli nie miał wady fabrycznej a prawdopodobnie nie miał skoro wytrzymał długie użytkowanie butli musiał zostać ścięty pod wpływem zbyt wysokiego ciśnienia. Ciekawe czy chorwacka prokuratura jest w stanie sprawdzić/obliczyć jakie to było ciśnienie?

3) Zwracać uwagę na podawanie i składowanie butli - często, szczególnie w Egipcie widzi się jak butle są przerzucane z rąk do rąk, czasem spadają na pomosty czy pokłady, następnie zapasowe butle są ustawiane w pryzmy przy burtach i grzeją się w pełnym słoneczku - na szczęście w Egipcie na ogół używa się butli aluminiowych, które są srebrne choć z czarnymi (techniczna komercja) również się spotkałem. Jeśli możemy zwracajmy uwagę załodze by butle były bezpiecznie przechowywane, a jeśli nasze zalecenia nie skutkują starajmy się przynajmniej nie przebywać w "polu rażenia"

4) Zwracać uwagę na to co robią inni nurkowie - widzieliście pewnie nieraz, że jakiś "niedorobiony" nurek bez wyobraźni przygotowując swój sprzęt montuje na butli jacket, automat po czy odchodzi przepłukać maskę, przygotować aparat foto czy zakładać piankę a jego sprzęt niczym nie zabezpieczony kiwa się rytmicznie na ławce w takt falowania. Spadnie na zawór czy nie? Oby nie zdążył - piętnujcie takie postępowanie!!! Uświadomcie delikwentowi, że jak coś leży to się nie przewróci i nie połamie komuś palców u nogi albo nie spowoduje wystrzału zaworu

To chyba już koniec tego emerycko-moralizatorskiego gadania/pisania - na starość człowiek jakby ostrożniejszy się robi ;-) I nie piszę tu, że za moich czasów... bo wtedy nieraz większe jeszcze głupoty się robiło bo i sprzęt był kiepściejszy i młodzieńcza fantazja większa. Udanych i bezpiecznych nurkowań...
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez GUNIO »
Nurkowanie nie jest bezpiecznym zajęciem - w ten sposób poznałem swoją żonę ...

Offline Tomek Tatar

  • Kadra
  • *****
  • Wiadomości: 1478
    • Zobacz profil
    • http://nurkowanie.tomasz-tatar.pl/
(Bez tematu)
« Odpowiedź #12 dnia: 29 Czerwiec 2011, 18:26:15 »
Cytat: "GUNIO"
Sam zawór wystrzelił w całości i wbił się w zwój lin kotwicznych na dziobie

Nie wiedziałem, że byliście tak naocznymi świadkami tego wypadku... :-(

Ale skoro masz informacje z pierwszej ręki i skoro zawór został znaleziony, czy wiadomo, że przyczyną wystrzelenia zaworu nie było niedopasowanie gwintów? Tzn. czy gwint zaworu był zgodny z gwintem butli? Do tej pory byłem przekonany, że wystrzelenia zaworów zdarzają się tylko w przypadku niezgodności gwintów.

Serdecznie pozdrawiam.
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez Tomek Tatar »
Tomek Tatar

Offline GUNIO

  • Kadra
  • *****
  • Wiadomości: 66
    • Zobacz profil
(Bez tematu)
« Odpowiedź #13 dnia: 29 Czerwiec 2011, 19:08:31 »
Cytat: "Tomek Tatar"
czy gwint zaworu był zgodny z gwintem butli?


Tego niestety nie wiem - bydgoska prokuratura nie dysponuje wynikami ze śledztwa chorwackiego. Jej działania mają na celu przygotowanie do wniesienia sprawy z powództwa cywilnego, gdyby prokuratura Chorwacka chciała ukręcić sprawie łeb lub zrzucić odpowiedzialność na nieszczęśliwy wypadek. Zresztą wg.informacji jakie do nas docierały na przełomie roku Chorwaci mieli  zamiar umorzyć postępowanie. Może nie była to prawda, a może wszczęcie postępowania przez stronę polską spowodowało że Chorwaci dalej działają. O tym że sprawa toczy się nadal czytałem niedawno na jakiejś ichniej stronie internetowej, i o ile mogłem zrozumieć jest badany ten zawór, a Chorwackiemu przewodnikowi grozi 10 lat.
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez GUNIO »
Nurkowanie nie jest bezpiecznym zajęciem - w ten sposób poznałem swoją żonę ...