Autor Wątek: Niedzielne nurkowanie z awarią  (Przeczytany 8448 razy)

Offline piroman

  • Zarejestrowani użytkownicy
  • *
  • Wiadomości: 304
    • Zobacz profil
Niedzielne nurkowanie z awarią
« dnia: 29 Maj 2007, 21:06:38 »
Miałem nie pisać o tym, bo to było nieprzyjemnie zdarzenie, ale chyba obowiązkiem jest pisać o takich rzeczach.

W niedzielę wieczorem nurkowaliśmy z Agnieszką na 30m w Zakrzówku. Na szczęście poszliśmy przy opustówce. Podczas zanurzania wszystko przebiegło bez zakłóceń. Opadaliśmy na spadochroniarza cały czas w kontakcie wzrokowym tuż nad bełtem zatrzymaliśmy się i wyrównaliśmy pływalność i po włączeniu latarek poszliśmy do dna. Na dnie też jeszcze było wszystko ok porozglądaliśmy się chwile i rozpoczęliśmy wynurzanie. Problem pojawił się na 27 metrach a właściwie to był już wcześniej tylko ja go dopiero dostrzegłem na 27 metrach.

Z mojego punktu widzenia największym problemem było to, że nie wiedziałem, co się dzieje z Agą. Wydawało mi się, że ma zawroty głowy albo, co gorsze traci przytomność. Złapałem ją jedną ręką i rozpoczęliśmy wynurzanie. Podczas drogi w górę największym moim zmartwieniem było to czy Agnieszka nie straci przytomności. Na szczęście po 8 minutach byliśmy już na powierzchni zrobiliśmy nawet krótki przystanek bezpieczeństwa na 4 metrach. Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie ucieszyłem się tak jak wtedy z widoku nieba.

Po przeanalizowaniu i przedyskutowaniu całego nura z Agą ustaliliśmy, co się stało i jak do tego mogło dojść. Przyczyną podstawową była awaria spłuczki z kamizelce Agnieszki. Spłuczka wypuszczała całe powietrze z kamizelki, czyli była cały czas otwarta. Agnieszka walcząc z ujemną pływalnością podczas wychodzenia z bełtu doprowadziła organizm do zadyszki i wtedy zaczęło robić się nerwowo już na granicy bełtu na 27 metrach. Powstaje pytanie jak to się stało, że ja nie zauważyłem bomblującej kamizelki. Podczas opadania wszystko przebiegało dobrze nawet wyzerowaliśmy pływalność nad bełtem i spokojnie włączyliśmy latarki, więc wtedy spłuczka jeszcze nie bomblowała albo w niewielkim stopniu. Natomiast podczas wynurzania szliśmy maska w maskę, czyli bomble ze spłuczki były w tym samym strumieniu co bomble z automatu (przynajmniej z mojej perspektywy) plus do tego mocno ograniczona widoczność w bełcie.

Jest też pytanie, co się stało ze spłuczką, że taką awarią zaliczyła. Później jak popatrzyłem na Agnieszkę z boku to było widać gigantyczny wypływ powietrza z kamizelki tak jakby wszystko, co się w nią pompuje zaraz uciekało. Po kilku pociągnięciach za spłuczkę wypływ powietrza w znacznym stopniu się zmniejszył. W związku z tym wydaje mi się, że to może jakiś piach był sprawca całego zamieszania zwłaszcza, że to była nowa kamizelka.

Jakie z tego nura można wysnuć wnioski na przyszłość.
- Przede wszystkim zawaliłem, że nie zobaczyłem tak wielkiego wypływy z kamizeli. Czyli nauczka, podczas nurkowania patrzeć nie tylko na to czy jest partner, ale na to czy nie wygląda jak wielki napowietrzacz do wody, czyli czy nie ma wypływów gazu. Bo to, że przed chwilą było wszystko ok nie oznacza, że nie zepsuje się coś za chwilę.
- Inna sprawa to dobrze mieć dwa źródła wyporności, czyli np. suchacza.
- Trzeba dbać o sprzęt zwłaszcza o wszelkie zawory, które z natury nie lubią piachu.
- Nurkowania, które są na granicy naszych umiejętności robić jedynie z osobami, które się zna i mają co najmniej takie umiejętności co my. Zna się je z innych nurkowań a nie tylko ze spotkań przy piwku w Starym Porcie. Agnieszka przede wszystkim nie spanikowała. Nie wiem jakby to wszystko się potoczyło gdyby wpadła w panikę.

Podsumowując, to było najtrudniejsze nurkowanie w całej mojej przygodzie nurkowej. Inna prawa jak się ćwiczy podobne sytuacje na kursie a całkiem inna gdy coś podobnego się przytrafi. W tym przypadku najtrudniejsze dla mnie było to, że nie wiedziałem, co się właściwie stało jedyne, co wiedziałem to tyle, że musimy się wynurzyć w miarę kontrolowany sposób. I tym sposobem przećwiczyliśmy sobie jeszcze raz wynurzanie na jednym jackecie.

Na koniec tylko dodam, że to była pierdoła, bo tylko spłuczka a było już naprawdę nieprzyjemnie. Nie chce się myśleć jakby to wyglądało przy awarii automatu oddechowego. Takie nurki nie wnoszą żadnej wiedzy, ale uczą czegoś, co na kursach trudno osiągnąć, po prostu uczą pokory i rozwagi.

pozdr
Romek
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez piroman »
Jasio po podpaleniu stodoły: „no tak podpalić to nie miał kto ale grzać się przyszli wszyscy” \"8)\".

Offline mroowek

  • Zarejestrowani użytkownicy
  • *
  • Wiadomości: 616
    • Zobacz profil
    • http://www.deepdiversteam.prv.pl
(Bez tematu)
« Odpowiedź #1 dnia: 29 Maj 2007, 21:24:34 »
Cytat: "piroman"
- Trzeba dbać o sprzęt zwłaszcza o wszelkie zawory, które z natury nie lubią piachu.
To ja rozszerzę jeszcze na sól, osad, który zostaje po wyschnięciu wody po każdym nurkowaniu i brud, zwłaszcza tłuszcz, do którego przyklejają się różne nieczystości. Dlatego bardzo istotne jest, aby po każdym nurkowaniu przepułkać zawory i głowicę inflatora słodką wodą. Niestety rzadko kiedy się to robi i b. często problemy pojawiają się właśnie w takich sytuacjach. Będąc w Egipcie zauważyłem, że w wielu bazach w ogóle nie płucze się wypożyczanego sprzętu, dlatego tym, którzy zamierzają korzystać ze sprzętu "firmowego", zwłaszcza na nurkowaniach bez dna i na otwartym morzu szczerze tego odradzam.
Cytat: "piroman"
Po kilku pociągnięciach za spłuczkę wypływ powietrza w znacznym stopniu się zmniejszył.
Zauważyłem, że w 90% przypadków nieprawidłowego działania spłuczek pod wodą kilkukrotne pociągnięcie pomaga. Na wszelki wypadek polecam nie korzystać ze spłuczki do końca nurkowania.
Cytat: "piroman"
Takie nurki nie wnoszą żadnej wiedzy, ale uczą czegoś, co na kursach trudno osiągnąć, po prostu uczą pokory i rozwagi.

 =D>
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez mroowek »

Offline radeczko

  • Zarejestrowani użytkownicy
  • *
  • Wiadomości: 589
    • Zobacz profil
    • http://www.blogpodrozniczy.com
(Bez tematu)
« Odpowiedź #2 dnia: 29 Maj 2007, 23:05:51 »
słowa uznania za zimną krew i opanowanie obojga z WAS.  =D>
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez radeczko »
To Dive Or No To Dive
______________________________________________________________________
GlobBlog Team http://www.blogpodrozniczy.com , http://www.molski.org tel. 500 50 60 70 (proszę o nie udostępnianie mojego numeru w celach marketingowych)

Offline Tomek Tatar

  • Kadra
  • *****
  • Wiadomości: 1478
    • Zobacz profil
    • http://nurkowanie.tomasz-tatar.pl/
(Bez tematu)
« Odpowiedź #3 dnia: 30 Maj 2007, 01:08:21 »
Cytat: "piroman"
Spłuczka wypuszczała całe powietrze z kamizelki, czyli była cały czas otwarta.

Często zdarza się, że spłuczka pozostaje otwarta, bo jej sznurek z gałką wszedł pod szelkę i jest cały czas ciągnięty - oczywiście skoro szarpaliście za spłuczkę i to tylko zmniejszyło wypływ, to nie był to ten przypadek, ale podaję go wszystkim pod rozwagę, bo to najczęstsza przyczyna.

Na nurkowaniu zerówki miałem dużą próbę statystyczną i zdażyły się 2 przypadki takiego wycieku nie wynikające z zawinięcia gałki - ten przypadek wykrywaliśmy podczas sprawdzenie sprzętu przed zanurzeniem. W jednym przypadku poszarpanie rozwiązało sprawę, czyli najprawdopodobniej przyczyną był piasek lub tp. W drugim natomiast nie udało się rozwiązać problemu - spłuczka pozostała nieszczelna - było to w jackecie Coltri.

Aha, zacięcie spłuczki i ulatywanie powietrza może się też zdarzyć w spłuczce znajdującej się u nasady węża inflatora. Raz kiedyś zdarzyło mi się zetknąć z wypływem wynikającym z rozkręcenia zaworu (tego mocującego wąż inflatora do jacketu) - jego dokręcenie rozwiązało problem.


Uważajcie na siebie na tych 30-tkach, zwłaszcza w nieprzyjaznych, podbełtowych warunkach...

Serdecznie pozdrawiam.
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez Tomek Tatar »
Tomek Tatar

Offline aga

  • Zarejestrowani użytkownicy
  • *
  • Wiadomości: 53
    • Zobacz profil
(Bez tematu)
« Odpowiedź #4 dnia: 30 Maj 2007, 17:32:49 »
"nurkowanie z awarią" - moja nowa ksywa czy co?  :wink:

Od siebie dodam tylko takie rzeczy, które dla mnie były "naj":
Najbardziej mylnym odczuciem było to, po dopompowaniu jacketu -> powietrze, które z niego nie zdążyło jeszcze uciec pozwalało złudnie sądzić, że z  pływalnością jest OK (i dlatego przy schodzeniu, nad bełtem, udało się pozornie wyrównać pływalność). No a potem problem się pogłębił (dosłownie i w przenośni).
Najbardziej stresującą i niewiarygodnie długą chwilą była ta, kiedy wychodząc z bełtu (mocno pracując płetwami) dostałam takiej zadychy, która uniemożliwiła mi zrobienie kolejnych wdechów - po prostu mnie zatkało... (A świadomość, że do dna było zdecydowanie bliżej niż do powierzchni nie wpływała kojąco na moje nerwy).
"Najmądrzejszy"  #-o   pomysł podczas wynurzania -> kiedy nie mogłam złapać oddechu, a 'wszystko' wokół bąblowało, (że w ogóle nie można było się skupić  :wink: ) zamknęłam na jakiś czas oczy, żeby skoncentrować się na zadaniu p.t. "wdech-wydech". Każdy trzeźwo myślący płetwonurek pomyślałby w tamtej chwili to, co Piroman, czyli że zaczynam 'odjeżdżać'. (Potem nastąpiła wymiana 'okejek', która co nieco wyjaśniła).
Najpiękniejszy widok - niebieskie niebo, białe chmurki, przelatujący samolot itd. - dosłownie jakbym pierwszy raz coś takiego widziała  :D


Jak juz Romek napisał - to była 'jedynie' awaria spłuczki, która dała nam niezłą szkołę, każe zastanowić się nad popełnionymi błędami i wyciągnąć wnioski...

Myślę też, że to jest dobry moment, żeby podziękować Panom Instruktorom za wyszkolenie...  Jeśli mogę pozwolić sobie na 'prywatę'  :D , to chciałam podziękować zwłaszcza Romkowi Radło za wszystkie "sadystyczne"  :mrgreen:  ćwiczenia na basenie. -> bo nieraz udowadniał nam, że jesteśmy w stanie zrobić więcej (albo wytrzymać dłużej na jednym wdechu) niż nam się wydaje. No i za te jego do znudzenia powtarzane (przy okazji ćwiczeń) teksty: że z 10-ciu czy 30-stu metrów nie wynurzymy 'ot tak' głowy nad powierzchnię, żeby zaczerpnąć powietrza, tylko musimy sobie tam, "na dole" poradzić; I że w sytuacjach awaryjnych może nam pomóc - oprócz partnura - jedynie opanowanie (choć muszę przyznać, że nie jest tak prosto zachować spokój, gdy nagle nie można zrobić kolejnego wdechu...).

Pozdrawiam
aga

P.S. a z Piromanem możecie śmiało iść w każdy bełt  :wink:
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez aga »

Offline mroowek

  • Zarejestrowani użytkownicy
  • *
  • Wiadomości: 616
    • Zobacz profil
    • http://www.deepdiversteam.prv.pl
(Bez tematu)
« Odpowiedź #5 dnia: 30 Maj 2007, 18:05:33 »
Cytat: "cochise"
ad 2. system kar za nie wypłukane jackety czy zasolone automaty.
Na początku tego roku akademickiego każdy wypożyczający podpisywał oświadczenie o zapoznaniu się z regulaminem wypożyczalni, gdzie były jasno określone konsekwencje oddawania sprzętu m.in. brudnego, czy uszkodzonego. Nie wiem, czy to jest tak, że już wszyscy podpisali, ale praktyka ta zaginęła. Regulamin zdaje się wisi na tablicy ogłoszeń.
Cytat: "cochise"
ad 4. serwisowanie automatów hurtem.
Raz do roku wszystkie automaty sa wysyłane do autoryzowanego serwisu Scubapro, wiec ewentualne "serwisowanie" w magazynie ma na celu tylko bieżące utrzymywanie sprzętu w należytym stanie.
Cytat: "cochise"
Niestety więcej czasu zajmuje im organizacja wpożyczania i składania sprzętu oraz robienie wiecznych porządków w magazynie

Coś mi się wydaje, że Sylwek lub Grzesiek będą mieli w tym temacie nieco do powiedzenia, chociaż fakt, że obecne warunki magazynowe są beznadziejne. Jedynym wyjściem jest zamknięcie magazynu dla publiczności, tylko kto z Was się na to zgodzi?

Cytat: "aga"
w sytuacjach awaryjnych może nam pomóc - oprócz partnura - jedynie opanowanie (...)

Myślę, że możnaby ułożyć w hierarchii listę rzeczy, które mogą nam w takiej chwili pomóc:

Zasada 3xP
panowanie nad stresem;
partnur;
pas balastowy (o którym zazwyczaj zapomina się takich sytuacjach, co jest najczęstszą przyczyną wypadków nurkowych zarówno na powierzchni, jak i pod wodą - przynajmniej wg DAN).
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez mroowek »

Offline majrobbi

  • Kadra
  • *****
  • Wiadomości: 679
    • Zobacz profil
(Bez tematu)
« Odpowiedź #6 dnia: 01 Czerwiec 2007, 13:05:10 »
Przedstawiona sytuacja podczas nurkowania mało przyjemna.
Gratuluję "zimnej krwi i przytomności umysłu" osobom biorącym w niej udział!!!

Co do sprzętu, jest on w różnym stanie.
Niestety nie wszyscy, którzy nurkują na klubowym sprzęcie zgłaszają na bieżąco usterki, co, być może mogłoby nas uchronić przed takim zdarzeniem.

Proponuję wprowadzenie "obowiązku" odpytywania (przez magazyniera lub osobę odpowiedzialną za przyjmowanie sprzętu po wypożyczeniu) osób zdających sprzęt o usterki, które ujawniły się podczas jego użytkowania.
Takie uwagi, należałoby zanotować w zeszycie sprzętowym i zaplanować usunięcie tych usterek (do tego czasu sprzęt wyłączony z użycia)...

Należałoby też zakorzenić sobie dbałość o sprzęt pożyczony (zwracać uwagę na "niechlujnie" rzucony automat czy też KRW).

Element dbałości o sprzęt można by uczynić elementem zaliczenia kursu P1-P3..
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez majrobbi »
Robert M.
tel. 12-3982293
------------------------
Its a fact that the humans can\'t go without water for more than 3 days
<°))))>< - <°))))><

Offline mroowek

  • Zarejestrowani użytkownicy
  • *
  • Wiadomości: 616
    • Zobacz profil
    • http://www.deepdiversteam.prv.pl
(Bez tematu)
« Odpowiedź #7 dnia: 01 Czerwiec 2007, 15:25:09 »
Cytat: "majrobbi"
Proponuję wprowadzenie "obowiązku" odpytywania (przez magazyniera lub osobę odpowiedzialną za przyjmowanie sprzętu po wypożyczeniu) osób zdających sprzęt o usterki, które ujawniły się podczas jego użytkowania.
Bez przesady. Jesteśmy klubem nurkowym, a nie kolonią karną. Zresztą kto miałby ten obowiązek egzekwować?
Cytat: "majrobbi"
Takie uwagi, należałoby zanotować w zeszycie sprzętowym i zaplanować usunięcie tych usterek (do tego czasu sprzęt wyłączony z użycia)...  
Taki zeszyt jest prowadzony od 4 lat (a na pewno był też prowadzony wcześniej).
Cytat: "majrobbi"
Należałoby też zakorzenić sobie dbałość o sprzęt pożyczony
I tutaj się zgodzę, z tym, że to uwaga głównie do instruktorów (przyszłych instruktorów).

Cytat: "majrobbi"
Element dbałości o sprzęt można by uczynić elementem zaliczenia kursu P1-P3..

Nie mogę się doczekać propozycji wymagań zaliczeniowych :D Ale o tym to chyba pogadamy przy piwie ;)
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez mroowek »

Offline majrobbi

  • Kadra
  • *****
  • Wiadomości: 679
    • Zobacz profil
(Bez tematu)
« Odpowiedź #8 dnia: 04 Czerwiec 2007, 13:23:40 »
Cytat: "mroowek"
Cytat: "majrobbi"
Proponuję wprowadzenie "obowiązku" odpytywania (przez magazyniera lub osobę odpowiedzialną za przyjmowanie sprzętu po wypożyczeniu) osób zdających sprzęt o usterki, które ujawniły się podczas jego użytkowania.
Bez przesady. Jesteśmy klubem nurkowym, a nie kolonią karną. Zresztą kto miałby ten obowiązek egzekwować?

Odpytywać miałby magazynier przy odbieraniu sprzętu... Chodzi o jedno krótkie pytanie: "Czy były jakieś poblemy ze sprzętem?"...

Cytat: "mroowek"
Cytat: "majrobbi"
Takie uwagi, należałoby zanotować w zeszycie sprzętowym i zaplanować usunięcie tych usterek (do tego czasu sprzęt wyłączony z użycia)...  
Taki zeszyt jest prowadzony od 4 lat (a na pewno był też prowadzony wcześniej).
... i notować ew. awarie w tym właśnie zeszycie sprzętowym (przy sprzęcie, którego awaria dotyczy)...


Cytat: "mroowek"
Cytat: "majrobbi"
Element dbałości o sprzęt można by uczynić elementem zaliczenia kursu P1-P3..
Nie mogę się doczekać propozycji wymagań zaliczeniowych :D Ale o tym to chyba pogadamy przy piwie ;)

Koniecznie wprowadzić takie wymagania! To pogadanka na sejmik instruktorski… czyli nie przy piwie, ale przy grilu :)
Na kursie instruktor mówi tylko raz a później juz tylko zapamiętuje, kto z kursantów jak dba o sprzęt. Jeśli ktoś jest przyłapany na "niechlujstwie" należy traktować go jak potencjalnego krym..stę mogącego spowodować wypadek swój, partnera lub osoby, która po nim korzysta ze sprzętu.   :evil:  

A tak na serio: "TRZEBA PRZEDSIĘWZIĄĆ RADYKALNE SRODKI" - jeśli odpuścimy i tym razem, to w przyszłości może czekać nas poważniejsze zdarzenie !!! (i tu odpukuję w niemalowany stół)
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez majrobbi »
Robert M.
tel. 12-3982293
------------------------
Its a fact that the humans can\'t go without water for more than 3 days
<°))))>< - <°))))><

Offline majrobbi

  • Kadra
  • *****
  • Wiadomości: 679
    • Zobacz profil
(Bez tematu)
« Odpowiedź #9 dnia: 04 Czerwiec 2007, 13:33:30 »
Cytat: "cochise"
Cytat: "majrobbi"
Element dbałości o sprzęt można by uczynić elementem zaliczenia kursu P1-P3..
Ha, jeżeli dbałość o sprzęt  Roberciku będzie elementem zaliczenia, a jeszcze przyjmiemy Twoje zasady - zaprawdę powiadam - nikt żadnego kursu nie zaliczy!!!
Koniec ze zdobywaniem stopni w Krabie!!!.

Trudno, za to sprzęt nurkowy będzie jak nowy przez lata (nie będzie się na nim nurkować) ;)

Cytat: "cochise"
Gdyż może nie wszyscy wiedzą, Robercik na koserwację i dbałość o sprzęt dziennie poświęca więcej czasu niż łączny tygodniowy czas jego nurkowań.
Przykład do naśladowania, ale może nie róbmy z niego zaliczenia....


... poświęcam, poświecam, głównie na sprzęt fotograficzny. Jak z własnego doświadczenia wiesz Wojtek, sprzęt taki jest drogi i łatwo może się zalać... :-(
« Ostatnia zmiana: 01 Styczeń 1970, 01:00:00 wysłana przez majrobbi »
Robert M.
tel. 12-3982293
------------------------
Its a fact that the humans can\'t go without water for more than 3 days
<°))))>< - <°))))><